3. E. Łazicki

Edwin Łazicki

Mój ślad na ziemi.


Tak jak Sienkiewicz uważam, że „Skarbem człowieka i narodu są jego ślady na ziemi”. Ja swój ślad zostawiłem w sulechowskim Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych, dlatego Szacowna Jubilatka jest mi niezwykle bliska. To tu przebiegła cała moja kariera zawodowa.  A wszystko zaczęło się w roku 1969, kiedy podjąłem pracę, jako nauczyciel wychowania fizycznego. Upłynął kawał czasu, a mnie wydaje się, że to było wczoraj…Ilu uczniów „przewinęło” się przez te lata…

Pamiętam pierwsze dni w szkole. Na „zachętę” dostałem wychowawstwo dwóch klas, w tym jedno klasy wielozawodowej. Moi podopieczni byli niewiele młodsi ode mnie, zwłaszcza, że sporą grupę wychowanków stanowili repetenci z „niemałym stażem”. Można powiedzieć, że jako wychowawca na starcie przeszedłem chrzest bojowy. Szybko udało mi się zdobyć zaufanie uczniów. Nie musiałem ich długo przekonywać, że warto się ruszać  i być aktywnym- wówczas nikt nawet nie śnił o komputerach, Internecie, więc nie było alternatywy dla sportu. Wykorzystując naturalny potencjał moich uczniów utworzyłem drużynę piłki ręcznej, której zawodnicy wykazali się niezwykłą determinacją. Sami wykonali bramki, mnie zmobilizowali do prowadzenia porannych treningów, na które stawiali się  w komplecie, pomimo faktu, iż sporą grupę stanowili uczniowie dojeżdżający. Systematyczne treningi i niezwykłe zaangażowanie przyniosły oczekiwane efekty. Zdobywaliśmy sukcesy, sięgaliśmy po zasłużone laury.

W ciągu 37 lat pracy sukcesów było sporo. Miałem olbrzymią przyjemność uczyć wielu wspaniałych młodych ludzi, którzy dzisiaj piastują zaszczytne urzędy, wykonują poważne profesje.

Przez 4 lata pełniłem funkcję wicedyrektora. Pod bacznym okiem dyrektora Kaczyńskiego zdobyłem doświadczenie, które dało mi podstawy do pełnienia od roku 1991 do 2006 funkcji dyrektora szkoły.

Edukacja młodych pokoleń była dla mnie najważniejsza, zaś priorytetowym działaniem- stworzenie jak najlepszych warunków do jej realizacji. Stąd moja dbałość o poprawę warunków nauczania. Wspierali mnie w tym wicedyrektorzy: T. Wyrwa,
T. Pająk, J. Rozynek. Myślę, że tworzyliśmy zgrany team.

Szkoła nieustannie borykała się z problemem braku auli. Jeszcze w latach 70-tych, za sprawą ówczesnego dyrektora szkoły- pana Kaczyńskiego powstały plany budowy auli, wskazano jej lokalizację, jednak do realizacji budowy nie przystąpiono.

Zastanawiam się, ile reform oświatowych przeżyła Jubilatka. Nieustanna zmiana programów i planów nauczania, wprowadzenie Karty Nauczyciela. I te ostatnie- rok 1999-dwie reformy; administracji i oświaty. Szkoły ponadgimnazjalne przejęły powiaty. Szczytne założenia reformy oświatowej: 80% społeczeństwa ze średnim wykształceniem, preferencje wykształcenia ogólnego. Wiedzieliśmy, że stanowi to zagrożenie dla szkolnictwa zawodowego. Martwiliśmy się, co będzie dalej, … ale po prostu robiliśmy swoje. Wprowadzaliśmy nowe szkoły, zawody, profile. Nauczyciele nieustannie się doskonalili, zdobywali nowe kwalifikacje. Uważaliśmy, że nasz absolwent musi być konkurencyjny dla innych. Stan budynku warsztatów oraz ich wyposażenie nie zachęcał młodzieży do podjęcia kształcenia politechnicznego. Wówczas narodził się pomysł modernizacji warsztatów. Udało się go zrealizować wiele lat później. Kiedy powstała ostateczna koncepcja modernizacji warsztatów, rozwiązany został również problem braku auli, bowiem dzięki przebudowie starych warsztatów nie tylko utworzono nowoczesne sale dydaktyczno-warsztatowe umożliwiające kształcenie zawodowe, ale i utworzono aulę połączoną z salą konsumpcyjną. Chociaż stało się to już w czasach, gdy nie ja kierowałem szkołą, cieszę się jednak, że i ja mam w tym niemały udział.

Ale szkoła- to także nauczyciele, pracownicy administracji i obsługi. Na swojej zawodowej drodze spotkałem wiele osób, od których sporo się nauczyłem i tych, które szczególnie mile wspominam. Z okazji 50- lecia Szkoły serdecznie pozdrawiam wszystkich,

z którymi los zetknął mnie w murach Szacownej Jubilatki i mam nadzieję, że jeszcze będzie wiele okazji do spotkań nie tylko z powodu tak wspaniałych jubileuszy.

1 września 2006 r. odszedłem na emeryturę. Przekazałem ster mojemu następcy- dyrektorowi Rozynkowi. Ostatnim zadaniem, jakie wykonałem przed odejściem, była budowa wielofunkcyjnych boisk sportowych, stanowiących bazę do realizacji wychowania fizycznego. Wówczas żadna szkoła w województwie nie mogła się poszczycić takim kompleksem sportowym.

Ze szkołą się nie rozstałem. Często ją odwiedzam, nie tylko z racji pełnionych funkcji w organie prowadzącym szkołę, ale przede wszystkim, jako jej dawny nauczyciel
i dyrektor. W miarę możliwości wspieram starania Dyrektora Rozynka o doskonalenie bazyi duma mnie rozpiera, bo nasza szkoła ciągle pięknieje i systematycznie się wzbogaca, a ja na kartach jej historii pozostawiłem swój ślad.

 

Edwin Łazicki
Sulechów, marzec 2012 r.

Comments are closed.