4. B. Wojtanowska

Bogumiła Lewicka Wojtanowska

Patrząc przez pryzmat mijającego czasu…

 

 „Rocznice są wzniesieniami w krajobrazie naszego życia.
Kierują one nasz wzrok w stronę przebytej drogi…”

                                                     Christian Schutz

Czas płynie nieubłaganie i niepostrzeżenie. Z niedowierzaniem, i co tu kryć,
z odrobiną nostalgii uświadomiłam sobie, że minęło trzydzieści parę lat mojej pracy
w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych.

Był wrzesień 1978 roku, kiedy po raz pierwszy przekroczyłam próg tej szkoły, „mojej szkoły”. Pracę rozpoczęłam jako kierownik świetlicy aż do 1999 roku, kiedy objęłam stanowisko jej wychowawcy. Równocześnie, przez niemal cały okres zatrudnienia, prowadziłam zajęcia dydaktyczne z przedmiotów zawodowych.

Pierwszy rok pracy szczególnie utkwił mi w pamięci. Chociaż byłam wówczas „świeżo upieczoną” absolwentką WSP bez stażu i doświadczenia w zawodzie, powierzono mi wychowawstwo męskiej klasy pierwszej o profilu rolnik – mechanizator. „Rzucenie na głęboką wodę” i wielka odpowiedzialność były dla mnie wyzwaniem, które procentowało w późniejszej pracy nauczycielskiej. Choć szkoła, w której byłam zatrudniona, znacznie różniła się od tej współczesnej, to niedostatki rekompensowała panująca w niej serdeczna, niemal rodzinna atmosfera. Pamiętam, że początki były trudne, lecz przychylność dyrekcji i starszych stażem koleżanek i kolegów sprawiła, że stawałam się coraz bardziej pewna swoich decyzji i działań. Niepokój i wątpliwości mijały z dnia na dzień. To tu, w ZSP, wykorzystywałam swoje teoretyczne przygotowanie i przekształcałam je w praktyczne działanie na rzecz uczniów. Poznając możliwości i umiejętności młodzieży, uczyłam, jak uwierzyć w siebie
i innych, pokazywałam, co jest najważniejsze w życiu i jakim człowiekiem należy być. Starałam się, by uczniowie byli zadowoleni ze swoich dokonań a rówieśnicy brali ich za wzór.

Dodatkowym atutem mojej pracy stało się rozwijanie pasji i uzdolnień artystycznych młodzieży. Sukcesy i wyróżnienia moich podopiecznych, którzy zostali nagrodzeni
w wielu przeglądach i konkursach, były inspiracją i motywowały do podejmowania kolejnych, nowych i jeszcze trudniejszych wyzwań.

Ze szczególnym sentymentem wracam do czasów, kiedy z grupą uczniów „zapaleńców” prowadziłam Szkolny Teatrzyk Lalek „Pacynka”, a prezentowane bajki zdobywały wielkie uznanie wśród sulechowskich przedszkoli, szkół podstawowych i zakładów pracy w Sulechowie.

Patrząc w przeszłość, zastanawiam się często, ilu młodych, tych całkiem przeciętnych, pozornych i tych niezwykłych, utalentowanych uczniów spotkałam na swojej zawodowej drodze i pomogłam odnaleźć im ten właściwy kierunek w życiu.
Z wielką sympatią myślę dziś o swoich wychowankach, ich rodzicach i o szkole,
w której zostawiłam cząstkę siebie.

Jestem dumna, że dane mi było pracować wśród wspaniałych ludzi, pełnych dobroci i życzliwości, zapału i ambicji zawodowych. Niech słowo – dziękuję – będzie wyrazem mojej wdzięczności wszystkim tym, którzy pomogli mi „przetrzeć pierwsze szlaki” w mojej pracy nauczycielskiej a także tym, z którymi pracowałam przez kolejne lata.

Comments are closed.